Książki

Galeria ilustratorów: Aleksandra Woldańska

O swojej pracy nad ilustracjami dla dzieci opowiada  autorka książki „Mrówka wychodzi
za mąż": nagradzanej przez specjalistów z branży wydawniczej.


Prawdę mówiąc nigdy nie sądziłam, że będę zajmować się ilustracją dla dzieci. Wcześniej tworzyłam „dorosłą" (i nadal to robię) ilustrację oraz różne formy graficzne. Tworzyłam ilustracje dla „Exklusiv" czy „Wysokich obcasów". W tym roku ukończyłam Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu, w pracowni projektowania komunikatu wizualnego. Pewnego dnia postanowiłam wziąć udział w konkursie „Książka dobrze zaprojektowana. Zacznijmy od dzieci" zorganizowanym przez katowicką ASP. Zaproponowałam własną graficzną interpretację wiersza "Na straganie" Jana Brzechwy. Efekty widać poniżej.

Ilustracje do wiersza Jana Brzechwy

Niestety, ze względu na to, że sprawa z prawami autorskimi do tekstu Brzechwy nie jest prosta,
nie mogłam tego nigdzie wydać. Ale „Pan Jan dla młodych wegetarian" został na szczęście zauważony. Po katowickim konkursie zadzwonił do mnie Przemysław Wechterowicz, autor tekstów dla dzieci, z propozycją stworzenia wspólnej książki. Tak powstała „Mrówka wychodzi za mąż", która ku naszemu zaskoczeniu dostała wyróżnienie w kategorii ilustracji od Polskiej Sekcji Stowarzyszenia IBBY (International Board on Books for Young People) oraz nagrodę Najpiękniejsza Książka Roku od Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. Było nam bardzo miło. Dostałam również sygnały, że podobno dorośli kupują ją także na prezent ślubny.



              Fragmenty "Mrówki..."

Moja praca nad „Mrówką..." trwała długo. Choć książka ma jedynie 32 strony, ilustracje powstawały przez 4 miesiące. Działo się tak dlatego, że ja pracuję w dość specyficzny sposób. Gdy mam pomysł, to po prostu siadam i rysuję - bez żadnych założeń. A potem poprawiam, poprawiam i poprawiam, choć czytelnik tego nie widzi, bo moje rysunki są proste. Ale właśnie o to mi chodzi. Chcę, żeby na moich ilustracjach nie było żadnej niepotrzebnej rzeczy, dodatkowych ozdobników. Robię je trochę tak, jak plakaty.

                                                              Karty do gry w Piotrusia

Tworząc dla małego odbiorcy za wszelką cenę unikam infantylizmu. Nie lubię przesłodzonych rysunków i różowych misiów. Bardzo często ludzie myślą, że książki dla dzieci muszą wyglądać właśnie w taki sposób. Tymczasem jest to narzucanie maluchom pewnej estetyki. Sama staram się być jak najbardziej otwarta i mam nadzieję, że moje ilustracje też uczą dzieci pewnej otwartości wizualnej. W szufladzie na wydawcę czeka także moja w pełni autorska książka (stworzyłam tekst, jak i ilustracje). Nosi tytuł „Rodzina" i jest w całkiem zaawansowanej postaci.

Ilustracje z niewydanej jeszcze książki "Rodzina"

  Notował: Sebastian Frąckiewicz

 

 

 

Oglądany: 7338
Najczęściej ogladane

 
Nauka i zabawa
Zwierzęta świata


Kolorowa farma


Wycieczka do zoo